niedziela, 26 kwietnia 2009

Trochę ględzenia

Wybraliśmy się na emigrację w oczywistym celu - po szeroko pojęte 'lepsze życie'. Nie żeby żyło nam się szczególnie źle, ale wszystko wskazywało na to, że będzie gorzej - Kuby firma obniżyła loty i dział IT praktycznie przestał istnieć, moja kariera w edukacji nie miała szans się rozwinąć, kilkuletnie zastępstwo się skończyło, pracę niby zaraz znalazłam, ale też bez widoków na dłuższe zatrudnienie. Wiadomo było, że Kuba w naszej okolicy nie znajdzie drugiej firmy o takim profilu, i że i tak trzeba będzie wyjechać do większego miasta. I znowu tułać się po wynajętych, mikroskopijnych mieszkankach, z perspektywą gigantycznego tym razem kredytu na własne cztery kąty. Doszliśmy do wniosku, że równie dobrze możemy spróbować za granicą. Po półtora roku trudno się zarzekać, że znaleźliśmy tu swoje miejsce na stałe, ale na razie nie żałujemy decyzji. Chociaż trzeba przyznać, było niełatwo, na początku ze stresu i tęsknoty schudłam dziesięć kilo. Bez obaw - już wracam do normy, którą w tym przypadku jest spora nadwaga ;-)

Teraz już otrząsnęłam się i przywykłam. Zaczęłam sobie radzić z codzienną rzeczywistością i myśleć o jakimś konkretnym zajęciu. Przeanalizowałam, co potrafię i wyszło mi, że całkiem sporo, tylko ta moja angielszczyzna... No ale gdybym spróbowała na początek sprzedawać moje prace przez Internet, mierna znajomość języka nie byłaby wielką przeszkodą.

No to w czym problem? Zrobiłam rozeznanie rynku i nie wiem, o co chodzi. Słowo 'decoupage' wpisane w angielskiego gugla daje takie rewelacje jak ten, pożal się Boże, kurs dekupażu na puszce po kawie (ani jednego zdjęcia) lub filmik o dekoracji jajek wielkanocnych (babeczki od pisanek, obejrzyjcie sobie przyklejanie kolorowych kwadracików z bibułki, to bardzo inspirujące). Znalazłam mnóstwo sklepów oferujących papier do deku, w niewielu sprzedaje się tak skomplikowane akcesoria jak nożyce (!) czy klej, lakieru nie ma wcale, nie mówiąc o bajerach typu kraki czy złocenia. Jeżeli znajdzie się jakiś konkret, to na bank chodzi o sklep za oceanem. Na e-bay'u można znaleźć następujące, zachwycające rzeczy:(krzesło za 275 funtów, tu mi tramwaj jedzie, że ktoś to kupi)(to lampa jest, bodajże za 50, widuję ją od miesięcy)(stolik, nie pamiętam za ile)

I jeszcze nie z e-bay'a, ale równie cudne:Przysięgam, próbowałam znaleźć jakieś ŁADNE rzeczy w celu zorientowania się w zapotrzebowaniu i cenach. Ale wychodzi na to, że nie ma nic. Nic a nic.

I jestem w kropce. Czy nie ma przedmiotów dekorowanych za pomocą technik decoupage, bo nie ma zapotrzebowania? Czy też nie znają tego, ale jak tylko zacznę sprzedawać, to tłumy będą walić drzwiami i oknami? A może źle szukam, w końcu ktoś tu musi kupować ten papier i na coś go przyklejać... Ale w żadnym tutejszym sklepie z pamiątkami czy 'rękodziełem' nic nie znalazłam, może dlatego że to 'rękodzieło' pochodzi głównie z Chin.

Niezależnie od wszystkiego - spróbuję.

29 komentarzy:

  1. Pewnie sprowadzanie rzeczy do decoupage z polskich sklepów internetowych wyjdzie drogo? Bo polskie są bardzo dobrze zaopatrzone.
    Zupełnie za to nie orientuję się jak wygląda rynek samych przedmiotów za granica - wiem tylko, ze w Niemczech nie mogli mojej koleżance uwierzyć, że można przykleić serwetkę bez zmarszczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że trafiłaś na niszę! Spróbuj!!!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myslę , że powinnas pokazac im co to jest prawdziwy decoupage ... rynek jest Twój ! Pozdrawiam i powodzenia życzę
    a jak widze taką oklejanke to słabo mi sie robi i szlag mnie trafia ze takie cos nazywaja decoupagem ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy blog. Zaintrygował mnie tytuł, a potem od wpisu do wpisu przeczytałam całość ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesli nie sprobujesz, nie dowiesz sie, co o pieknych zdecupagowanych przedmiotach sadza Angielki. Zycze powodzenia i dzielnie CI sekunduje w Twoich poczynaniach.
    PS U nas na allegro az takich koszmarkow nie ma, ale sa pseudo-pieknosci tez sie trafiaja, niechlujnie zrobione, kiepsko wykonczone. Ot bukiecik krzywo przyklejony na pomalowana skrzyneczke. I taka skrzyneczka znajduje nabywce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, nie szukałam teraz materiałów do deku, tylko przedmiotów, do których mogłabym się odnieść robiąc 'biznesplan'. W tutejszym Internecie nie mam konkurencji, ale to dla mnie nie jest żadna informacja, czy znajdę rynek zbytu. Materiały sprowadzę z Polski, są sklepy sprzedające za granicę.

    I dzięki za wsparcie, dziewczyny :-) Pewnie, że spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  7. powodzenia w realizacji tak pięknych planów,a jeżeli te zdjęcia oddają konkurencje to naprawde rynek jest Twój...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiszę i ja wreszcie coś u Ciebie!
    Koniecznie rób i wystawiaj prace! Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz czy warto! Poczta pantoflowa tez działa super! Trzymam kciuki, życzę powodzenia i mam nadzieje przeczytać relację z "placu boju".
    Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Complimenti :-)
    la sedia e la lampada sono veramente fantastiche, ciao Mary

    OdpowiedzUsuń
  10. Mary, I'm so sorry, these items haven't been made by me. Unfortunately, I don't like craft like this chair and a lamp, and I put these photos in my blog as examples of hideous decoupage.

    But I thank you for your visit! Cheers!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję, dziewczyny :-) Przestanę wrzucać zdjęcia takich potworków, bo właśnie pochwalono mnie po włosku, a obawiam się, że moje dementi nie zostanie przeczytane.

    No popłakałam się ze śmiechu :-D

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja próbowałam sprzedawać jajka decoupage ze zdjęciem i Anglicy bezbrzeżnie odpowiadali na cenę "a ja myślałam, że to tańsze - to nie jest robione w Chinach?" dla każdego wedle potrzeb... wrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  13. Koszmarki!! Ale jak tu się dziwić - kraj mgłą zasnuty, to i oczy kiepsko widzą ;-)
    I powtórzę za dziewczynami: RYNEK JEST TWÓJ!!
    Do dzieła!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fantastiche e la lampada.
    [ROTFL]

    OdpowiedzUsuń
  15. http://www.decoupage.org/
    Witaj, posyłam link do brytyjskiego stowarzyszenia decoupage- mozna nacieszyc oczy, głownie tym ze i nasza rodaczka do niego nalezy;))Ale to dowód na to, że i w UK decoupage ma sie dobrze:)))A jeśli nie czujesz sie na siłach 'konkurowania' z ichnimi obklejankami- to moze po prostu nie eksponuj w tagach slowa 'decoupage' a 'rekodzielo' etc...I do roboty:))Życzę powodzenia i complimenti i offkors fajny blog, gratulacjoni;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Lejdik, jesteś cudowna i wielka i w ogóle!

    Ale dlaczego ta strona nie wyjeżdża mi na pierwszym miejscu po wklepaniu do www.google.co.uk? Albo chociaż na którejś z kolejnych stron? Heh...

    No dobra, może to ja jestem lama i nie umiem szukać w guglu. Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Buu, już wiem, dlaczego nie znalazłam tej strony w brytyjskim guglu. To amerykańska strona i amerykańska gildia dekupażystów :-( Czyli moje zdanie o tutejszym dekupażu zmianie nie uległo.

    OdpowiedzUsuń
  18. O- masz racje! Przepraszam, całą wieczność myślałam, że to strona brytyjska...;/ Co nie zmienia faktu, że skoro decoupage ma się dobrze na wszystkich półkulach to i na wyspie pewnie jest- pewnie się schował, skubany;)) Ale działaj, działaj, działaj- niech Cie nie zrażają takie detale :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ujęły mnie te zdjęcia za serce! Jestem zachwycona po cebulki włosów. Lampa-miodzio,stoliczek takoż...:)
    W tym towarzystwie moje pierwsze decu to doprawdy cud,miód i orzeszki.
    Mentalnie Cię wspieram w zebraniu się na odwagę i rozpoczęciu działań . I kciuki trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No to nie wiem jak i gdzie szukalas, w jakims podejrzanym googlu, bo z samej ciakwosci wrzucilam decoupage i wyleciala mi masa ang. stron, plus domyslne podobne searches an dole strony, nawet link do darmowych papierkow dekupazowych jest.
    Tacka wygrywa zdecydowanie (UK), skrzyneczka o krotki pysk za nia (US) - a skad wiem, co jest skad? hehehe tu nikt nie mowi "Mom" a tam wszyscy mowia "thrift" - thrift store, tu zdecydowanie charity shop ;))))

    wpadlam tu, bo zagladam na emigracyjne blogi. Hej Laurko! - widze znajoma ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej, opakowana, witam u siebie! Szukałam w angielskim guglu i nie pokazał mi ani jednej strony ze zdjęciami normalnego, angielskiego deku. Papierów znalazłam sporo, ale innych akcesoriów już nie. Tymczasem przez przypadek na którymś włoskim blogu o deku znalazłam linki do dwóch angielskich stron, w tym nawet gildii dekupażystów - wkleiłam je parę dni temu do zakładek u siebie, więc jest dowód, że szukam angielskiego deku nadal - tym razem z sukcesami :-)
    Nie mam pojęcia, dlaczego nie było ich w google.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  22. bo gugiel chimerycznym jest ;PPP moj slubny zazwyczaj znajduje wiecej niz ja a ja niby jestem fachmanka od informacji, hrehrehre...on czesto wpisuje dziwne zwroty badz wrecz pelne zdania! znaczy zadzialalas podstepem i dobrze wyszlo ;))))

    OdpowiedzUsuń
  23. p.s. znalazlam takie cusie, moze sie przydadza.
    http://www.toptoppershop.co.uk/decoupage-accessories-245-c.asp
    http://www.jgdcrafts.com/decoupage-tools-1927-0.html
    http://www.nikkiscrafts.com/search_decoupage%20scissors
    http://www.craftrange.com/collections.aspx?coll=store&l1=store&gclid=COH538rz7ZoCFQogegodjBgyBg
    Ebay ma cala kupe roznych nozyczek etc
    moze HobbyCraft?

    czegus mnie ambicja ubodla, w swietle tego, co napisalam przed chwila, z eja niby spec od informacji bylam/jestem.
    xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Zajrzałam na te linki, pierwszy znałam - jak pisałam w notce, papierów do deku w brytyjskim Necie nie brakuje. Brak mi porządnych sklepów internetowych z wszystkim - farbami, lakierami, preparatami do postarzeń... Najbardziej brakuje mi ludzi, którzy się tym zajmują i wystawiają swoje prace w Internecie! Znalazłam dwie strony, ale treści tam nie ma wiele.

    Pozostałe linki mają rozszerzenie *.com - czyli są zza Atlantyku. Wiem, że jestem nudna, ale potrzebuję wiedzy o tutejszym deku - mniej po to, żeby bezczelnie podglądać pomysły i ceny, bardziej - by zorientować się, czy moja oferta miałaby szanse powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. nienienienienie, przyuwazylam, ze napisalas o amer. vs UK - te sa angielskie z .com SA tutejsze wbrew pozorom...ustawiasz gugla, zeby tylko pages from the UK pokazywal czy jak leci?

    dekupaz BYL bardzo popularny troche lat temu...jak usilowalam pomysl sprzedac jakies 8-10 lat temu w Polsce to na mnie ludzie galy wyrypiali i nawet nie probowali ani sie dowiedziec czegos, ani sprobowac...mam zwyczajnie marny dar przekonywania...FOCUS DIY byl kiedys, chyba juz umarl...jak nasz lokalny sie zamykal, to z moim dzieckiem wykupilysmy chyba z polowe dzialu pt Crafts, m.in. te rozne lakiery, crackling, papiery scierne, papiurki...poszlo potem w ludzi, nam zostl tylko ...jak to rodzimemu? stencilling...juz wtedy srednio modny, ale w zasadzie - zalezy do czego! Zatrzymalam i farby i pedzle i kilka tych no...szablonow. szczegolnie jeden jest udany i ponadczasowy - wielka kepa lawendy.....moze zamist naklejania papiurkow - poszszablonuj na drewnie?

    jest taka strona internetowa, na pewno niekompletna etc etc, co dotyczy crafts w UK - www.craft-fair.co.uk - ma listy sklepow, listy kiermaszy i wystaw, korzystalam z tego, kiedy mnie opamietal patchwork a wlasciwie quilting....a etraz wyprzedaje czesc zasobow materialow, bo musialabym zyc do wieku 350 lat, szyc non stop i tez bym nie zuzyla, hehehe

    moze pogugluj "craft portal" albo database....macie jakies kiermasze niedaleko, zebys zobaczyla, czy SA takie rzeczy, jakie Ty oferujesz? No i jeszcze jest Etsy...plus przed Swietami Bozego Narodzenia na pewno beda stosowne kiermasze, na niektore juz trzeba zeby ostrzyc....dobra, zamkne sie, bo zaraz dostane w ucho, ze pisze, pisze, pisze.... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pisz, pisz, pisz... Zaletą wśród moich wielu przywar jest umiejętność korzystania z rad :-) Kurcze, FOCUSa w Warrington chyba nie ma, szkoda że wczoraj nie skorzystałam z okazji w Crewe. Może rzeczywiście coś znajdę! W lokalnym HobbyShop nie ma wiele interesujących rzeczy.
    Co do strony, którą podałaś - tę akurat znalazłam wcześniej. Większość linków dotyczących dekupażu nie działa - strony nie istnieją. Pozostałe to sklepy internetowe, nie ma niestety linków do ludzi i ich prac... Pogrzebię jeszcze według Twoich rad, bo rzeczywiście chyba nie zaznaczałam szukania UK pages. Mój angielski jest taki sobie, może rzeczywiście wśród nawału stron o 'card making' przeoczyłam te o deku.

    OdpowiedzUsuń
  27. te, co ja podalam nie dzialaj? a to Cie...u mnie dzialaly. jakby co, to obciac te rozne dodatki i tylko zostawic glowny adres....no juz sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nienienie, działa: http://www.craft-fair.co.uk
    nie działa tylko większość odnośników w podstronie dotyczącej deku.

    OdpowiedzUsuń
  29. a zeby ich parchy oblazly!!!!

    OdpowiedzUsuń