Ania z jezior oprócz robienia pięknych zdjęć, tworzy także przepiękne, ceramiczne przedmioty. Ja tego nie potrafię, ale za to mam dar przekonywania - udało mi się nakłonić Anię do wymiany. W zamian za moje deku dostałam
gliniane liście i
serduszko z masy solnej.
Niestety, nie umiem robić tak ładnych zdjęć, więc zamieściłam linki do fotografii Ani, a tutaj wrzucam, co udało mi się wycisnąć z resztek światła wpadającego przez moje małe okno ze szprosami:


Chciałam, aby szklane kaboszony wyglądały jak krople rosy... Cóż, każdy robi, co może ;-)
I jeszcze serduszko:

Prawda, że fajne te liście i serduszko? Prawda? Dziękuję, Aniu i polecam się na przyszłość :-)
Chciałam jeszcze podziękować
Eli za przyznanie mi wyróżnienia:

Dziękuję Elu, to baaaardzo miłe :-) Chciałam jednocześnie zaznaczyć, że dla mnie wyróżnieniem jest każdy komentarz, który otrzymuję. Jeżeli ktoś, niezależnie od poglądów, zabiera u mnie głos - daje mi sygnał że to, co piszę, jest co najmniej zauważalne... Dlatego też nie przyznaję wyróżnienia konkretnym osobom. Czytam każdą notkę na blogach widocznych u mnie po prawej stronie, bo w każdym znajduję coś dla mnie istotnego...
Cudowności !!!
OdpowiedzUsuńJuż mówiłam Ani, że te jej serducha to mi się śnią po nocach
Pozdrawiam
no śliczne :) Pozdrawiam po burzy
OdpowiedzUsuńPiękne! Takie naturalne. A kaboszony spełniły swoje zadanie:) Buziaki
OdpowiedzUsuńUwielbiam taką ceramikę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Oj zdolna ta Ania! Wspaniałe prezenty otrzymałaś!A wyróżnienie z pewnością jak najbardziej Ci się należy!
OdpowiedzUsuńTe liście żyłki mają zupełnie jak prawdziwe! Nie mam pojęcia, jak Ania to zrobiła :-)
OdpowiedzUsuńBuziaki!
Niezwykła dekoracja...myślę że natura najpiękniejsze ornamenty tworzy, a żyłki są odbiciem prawdziwych liści:)
OdpowiedzUsuńŚwietne są te żyłki na liściach. Czy dowiemy się, jak to się robi? Rysuje się to to czy może liść miał tak wystające żyłki, że wystarczyło go wwałkować w glinę?
OdpowiedzUsuńZapytam, matkoboska, ale nie dzisiaj :-)
OdpowiedzUsuńPiękna zamiana! Pozazdrościć!
OdpowiedzUsuńNo to ja szybko napiszę :)
OdpowiedzUsuńJolinka ma rację! Zważywszy na fakt, iż liście zachwycały mnie od zawsze - pomyślałam, że wykorzystanie ich będzie dobrym pomysłem :)
No i rzeczywiście tak było, glina jest fantastyczna jeśli chodzi o tworzenie, daje się formować, ugniatać jak tylko zechcemy :)
Polecam!!
Swoją drogą, kiedy nazbierałam różne liście i zaczęłam je wyciskać w glinie, wszyscy nie mogli się nadziwic, że to takie proste, a efekty takie urokliwe.. przepięknie wyszły liście kasztanowca, ale niestety nie wytrzymały próby ognia :(
Pozdrawiam Was serecznie!
Niesamowite te liście... Podziwiam!
OdpowiedzUsuń