piątek, 29 maja 2009

Wireless 107.2 FM

Ania Jednoskrzydła zaraziła mnie wielobarwnymi przecierkami. Zrobiła przyspieszony kurs, przeczytałam w czym rzecz i spać nie mogłam w nocy, bo nie miałam na czym ćwiczyć. Rano mnie olśniło - jakiś czas temu kupiłam skrzynkę na alkohol (made in China, ooooszywiście) i upchnęłam w kącie. Nie wiedziałam, jak ją ozdobić, bo na środku wieczka ma wyrżniętą dziurę w kształcie flaszki. Zabrałam się za to przecieranie i upaćkałam wokół wszystko jak leci. Tak wyglądają paznokietki prawdziwej damy:Skrzynkę zaprezentuję, jak wyschnie lakier, tymczasem chciałam o czymś innym...

Zazwyczaj podczas rękodzielnictwa słucham radia - że niby w ten sposób uczę się tutejszego języka. Dzisiaj też słuchałam, chociaż nie skupiałam się na niczym szczególnym, od czasu do czasu wpadała mi w ucho jakaś piosenka. W pewnym momencie rozpoczął się blok reklamowy, przy którym zazwyczaj wyłączam uwagę i tylko na skraju świadomości rejestruję coraz to bardziej irytujące brzmienie reklam. Reklamy leciały te same co zawsze, tym razem wsłuchałam się w głos starszego pana, który rozwlekle coś klarował. Słyszałam go wcześniej, nie miałam jednak pojęcia, o czym mówi. Dzisiaj zrozumiałam. Pan, mianowicie, powiedział, że ma na imię Wes, jest w podeszłym wieku, a obecnie czasy takie ciężkie... Nie chce być ciężarem dla familii i dlatego już teraz troszczy się o swój dalszy los. Wykupił zatem usługę pogrzebową pre-paid i może spokojnie patrzeć w przyszłość.

Tak mi jakoś dziwnie. Ja rozumiem, że wszyscy chcą z czegoś żyć, właściciele zakładów pogrzebowych także. Ale reklamować tego typu usługę jak połączenie telefoniczne z przedpłatą, to jednak brzmi strasznie.

No, ale okazuje się, że słuchanie radia jest całkiem skutecznym sposobem nauki języka :-)

12 komentarzy:

  1. Ło matulu! Toż to jakiś koszmar.... :O
    A paluszki bardzo ładne masz ;D Pokazuj szybko tę poprzecieraną skrzynkę, bom ciekawa :D
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Szzzkszynka zara bedzie! Właśnie przerzucam zdjęcia z aparatu na kompa :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. oooo bo ja się doczekać nie mogę, wiercę się na krześle i wywiercę dziurę

    co do ogłoszeń to pamiętasz te z filmu Kochaj albo rzuć? grzyby... grzyby - na grzyby pojechać z biurem Chico Travel :o) och ten słodki kapitalizm i liberalizm reklam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też czekam! Miałam nosa ,zeby zaglądnąć :). Reklama jak reklama,mnie już nic nie dziwi. Jak zaczną reklamować spalarnie pewnie też reagować nie będę. Chyba ,że mnie wezmą podprogowo. Kasa rządzi droga Daisy i tu niema sentymentów. A ,że i mnie to przeszkadza to się nauczyłam wyłączać na takie akcje.
    Serducho mi urosło jak zobaczyłam zdjęcie z Tobą w trakcie pracy. Upaprana jesteś jak ja :))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj muzyka dla oczu;))widok Twojej upracowanej rączki!:))Już myślałam, że tylko ja takim popaprańcem farbiarskim jestem, a tu prosze!!
    Też chcę widoku przecierek...To czekam!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za ulga! Nie tylko ja się paprzę po uszy farbami :-D
    A co do reklamy - szczerze mówiąc jakoś mnie nie zbulwersowała. Przecież w Polsce wielu ludzi kupuje sobie groby i je "urządza" jeszcze za życia. Wystarczy przejść się po cmentarzu. Jednak zawsze przelatują mi ciarki po grzebiecie, jak widzę pomnik, a na nim imię, nazwisko, data urodzenia i napis: "zmarł/a".... bez daty. Ja wiem, że w życiu tylko to jedno jest pewne - wszyscy kiedyś umrzemy, ale to jakoś odbieram jako swoistą makabreskę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ata,wyobraź sobie inną sytuację -idę przez cmentarz,grobowiec jak pałac na nim wyryte imię ,nazwisko i data urodzenia a pod spodem przyklejona kartka z numerem telefonu :))). Rozchichotałam się jak kretynka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje pazury są już we względnym porządku. Nigdy nie udało mi się nie upaprać po oczy i zachodzę w głowę, jak niektóre babeczki robią zdjęcia do kursów deku? Myją uprzednio łapeczki czy jak?

    Lauro, kiedyś na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu znalazłam nagrobek z napisem 'Józefa Przeniosło'. Zanim się połapałam, że to imię i nazwisko, przez chwilę kołatało mi po głowie 'Ale dokąd?!'.

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko!! Ale się uśmiałam!
    Przypomniało mi się, że kiedyś tam dawno temu znałam pewną panią o nazwisku Wcisło. Wyszła za mąż i dodała nazwisko męża.
    I teraz nazywa się: Wcisło - Wlazło...

    OdpowiedzUsuń
  10. Laboga! Ludzie to nie mają wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
  11. no kiedyś to były nazwiska, które dziś by nie przeszły np. taka Pani Ruchała

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, w podstawówce znałam dziewczynkę o tym nazwisku. Biedna była...

    OdpowiedzUsuń