piątek, 29 maja 2009

Przecierana skrzynka

Aniu, serdeczne uściski i w ogóle wielkie podziękowania! Zrobiłam skrzyneczkę jak ta lala, co prawda w trakcie trzy razy zmieniłam koncepcję (na kolory przecierki tylko raz), ale końcowy efekt bardzo mnie cieszy. W końcówce światła spróbowałam jeszcze zrobić jakie-takie zdjęcia, kolory wyszły dosyć wiernie, chociaż na tym akurat zdjęciu są zbyt pomarańczowe:Ale tutaj już jest prawie naturalnie:
A tutaj jeszcze lepiej:
I jeszcze spód skrzynki. Nie zgłupiałam do reszty i tutaj zrobiłam sobie poligon. Z bliska wygląda trochę jak tęczowa plama z benzyny na kałuży, ale też ma pewien urok:
Lakierowałam tylko po serwetce, w drewno wtarłam wosk, a właściwie stearynę, bo niby skąd tu wosk... Niestety, widać na tym każdy odcisk palucha. Poza tym miałam znakomitą zabawę i teraz kombinuję, co by tu jeszcze poprzecierać. Zdaje się, że w którejś z walizek tkwi jeszcze jedna skrzynka na wino. Memu mężu przecierka się podoba. Jedyne, co nieco zmaściłam, to przyklejanie serwetki, a właściwie docinanie do krawędzi skrzynki ;-)

Jejku, jakie to fajne :-)

23 komentarze:

  1. No mniamuśne Ci wyszło!!! Ja mam za dużo warstw farby ,której już bardziej zedrzeć się nie da. Pierdzielnęłam granacik i kombinuję co nakleić :/. Przecierki spróbuję na czym innym. Że też cholercia piwa w drewnianych skrzynkach nie sprzedają. Miałabym materiału do śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, fajowskie, warto było poczekac...A krawędzie serwetki to ja robię tak, że przyklejając zostawiam jakies 1-2 mm zapasu i po 2-3 lakierowaniach papierem ściernym przecieram i się równają do kantu skrzynki aż miło.
    Skrzynka na wino powiadasz...mam ich jeszcze zapasik, coś czuję, że niedziela będzie pracowita:D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. I jeszcze pytanie, skąd stearyna- podgrzana świeczka, czy cUś????

    OdpowiedzUsuń
  4. Lauro, jakby piwo sprzedawali w drewnianych skrzynkach, to już dawno zbudowałabym z nich sobie dom ;-)

    Lejdik, ja po przecierkach nie chciałam jeździć papierem ściernym. A stearyna to taki se pomysł, nie wiem, czy dobry - wyjdzie w praniu. Tak jak przy przecierkach, przetarłam świecą boki skrzynki, tylko bardzo mocno, a potem tarłam ile wlezie papierowym ręcznikiem - rozgrzało się i wchłonęło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, to dobre jest i pod wzgledem ekonomicznym małoskomplikowane;)) to podstawa:D:D Popróbuję też, jeśli pozwolisz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze coś- tak sobie wymyśliłam, skoro stearyna ze świeczek nadaje się do zastosowania jako wosk końcowy...to...to czego dodać do stearyny żeby nie miała tak twardej konsystencji?:>:D Można by stopić białą świeczkę, odlać do słoiczka dodać czegoś co sprawi, że nie zastygnie na kamień i...mieć wosk za free;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Eee, nie przejdzie. Można by to zabełtać z terpentyną i mieć zapach sosny w chacie, ale zdaje się, że cała sztuczka polega na tym, że stearyna w temperaturze pokojowej jest stała. Gdybyś natarła drewno taką mieszaniną, byłoby lepkie.
    Jeszcze jedna uwaga - ja nie wiem, czy się nadaje. Natarłam stearyną (a może parafiną, nie wiem), bo cała dzisiejsza zabawa to był eksperyment. AgaB pisała kiedyś coś o woskowaniu, ale zdaje się że używała jakiegoś szlachetniejszego preparatu. Podejrzewam, że pszczeli wosk mógłby się nadać - w końcu nasi przodkowie też musieli zaprawiać czymś drewno...

    OdpowiedzUsuń
  8. Woski do drewna są jak najbardziej dostępne w cenach takich czy owych, ja sobie po prostu wykombinowałam pomysł na 'metodę gospodarczą', a jakby do tej roztopionej świeczki kapnąć olejem lnianym?:> Chyba kapnę...

    OdpowiedzUsuń
  9. suuuuuuuuuuuuuuuuuper! ja wiedziałam, że będzie cudnie! i fajnie, że się tak obie zafiksowałyśmy - będzie mi raźniej hihi

    a serwetkę też ost. taką samą męczyłam tyle że na mniejszym pudełku! i bez przecierek :o(

    OdpowiedzUsuń
  10. acha i ten poligon ze spodu extra wyszedł - kwintesencja przecierek!

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniu, pamiętam tę serwetkę z serii Twoich pudełeczek :-) Ale i tak najładniejsze było to z wiązanką polnych kwiatów!

    OdpowiedzUsuń
  12. Łooooooo! Fajowe!! Kurcze!! Żebym ja tak umiała! Nic to! Ćwiczenie czyni mistrza jak mawiali starożytni górale ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tęczowo tu.....oj, tęczowo. hihihihiih

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzien dobry ciotko Daisy. Piekne rzeczy tworzysz. Milej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie Ci wyszlo! Moje przecierki to byla porazka...

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładnie ci wyszło, super wygląda, fajne kolory, delikatne przecierki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Musze powiedzieć, że odważna z Ciebie kobita! I jaka skuteczna! Podziwiam kolorystykę i przecierki na pracach Ani od dawna, ale jako osoba unikająca gdzie się da ostrych kolorów, nie odważyłam się spróbować tego w swojej pracowni. Cięgnie mnie coraz bardziej...ale w odróżnieniu od Twojej pracy, u mnie na pewno skończy się klęską....szkoda fatygi jeśli można na migi...:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze, chwalicie mnie, jakbym właśnie wynalazła lekarstwo na katar. To Ani zasługa, umiem czytać, więc skorzystałam z instrukcji ;-)
    *Ato, Ty zapewne czytasz lepiej niż ja, instrukcja u Ani,
    *Kasiu, nie chichocz, tęcza nie musi oznaczać 'dzieci - kwiatów', a poza tym nie wiem, z czym Ci się kojarzy tęcza ;-)
    *violcio11, dzięki za odwiedziny :-) Nie mów do mnie 'ciotko', proszę, a to dlatego: http://daisydecoupage.blogspot.com/2009/05/czemu-ciotka-i-dlaczego-nie.html
    *Elu - eeee tam, ja widziałam Twoje rzeczy,
    *Lietdeco - dziękuję bardzo :-)
    *Agnieszko, toś mi pociągnęła po opinii! Odważna? Po prostu lubię mocne kolory, jakbym próbowała zrobić coś w pastelach, efekt wyszedłby niepastelowy. To brak elastyczności raczej...

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam instrukcję u Ani i chyba chyba się skuszę... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. No nareszcie! Od piątku usiłuję wpisać komentarz i nie mogę Wrrr....
    Przecierki rewelacja. Szczególnie te od spodu.:D Lejdik dobrze mówi z ta serwetka i papierem ściernym.
    Czytałam instrukcję u Ani i coś czuję, że grono przecierkowiczek się powiększy :D
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja zostawiam ślad, po kolejnym oglądaniu Twojej cudnej skrzynki z różami... Aga generalnie jest odważna, ale z mocnymi barwami tak troszkę kokietuje - ja o przecierkach nie miałam bladego pojęcia póki się u niej w jej pracowni nie odważyłam, troszkę to tylko potem po swojemu przetrawiłam, ale jeśli chodzi o przecierki to nie ja byłam pierwsza i od Niej się uczyłam! Aga nie pitol tylko przecieraj :-) śliwka i brązy czekają ;o)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezależnie, kto był pierwszy - fajnie, dziewczyny, że dzielicie się wiedzą i nie żądacie za to tantiemów i czołobitności! :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. im bardziej się wywyższasz tym mniejszy jesteś :o) taką mam filozofię... a druga jest taka, że jak mogę pomóc to mnie to cieszy jak wiem co - stąd to skrzydło, bo wtedy mi rośnie

    OdpowiedzUsuń