wtorek, 25 sierpnia 2009

Mam różyczkę

No co? Mam. Parszywe plamy tu i ówdzie, najpierw ciut na pysku, potem na szyi, wreszcie rozlazły się po klacie. Początkowo wyglądało to na alergię, następnie - gdy zaczęło swędzieć do niemożliwości, podejrzewałam zgoła trąd. Myślałam że wszystko mi odpadnie, ale nie, jednak nie... Diagnozę wystawiłam sobie sama po wielu konsultacjach z dr Google oraz po objawach u Krasnoluda, który zapadł także i miał wszystko to, co o różyczce piszą, jeno bez parchów. Ja z parchami, biednemu zawsze wiatr w oczy. Takie rzeczy ludzie przechodzą w dzieciństwie i raz na zawsze mają spokój! A ja teraz siedzę zamknięta w norze, bo poczucie odpowiedzialności nie pozwala mi wyjść między ludzi, a zwłaszcza kobiety ciężarne których tu mnóstwo...

Zdjęć nie będzie, jak wyglądają różyczkowe plamy można zobaczyć w guglu, o ile ktoś nie pamięta z dzieciństwa. Nic ciekawego. Grrr... Ale już przechodzi.

17 komentarzy:

  1. :-))) podejdź do tego pozytywnie, nareszcie masz ją z głowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pocieszenie mogę napisać, że ja jeszcze nie miałam, więc jeszcze wszystko przede mną ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a nie miałaś szczeienia w szkole?kiedyś chyba obowiązkowo 13latkom robili... w każdym razie - dziewczyny słusznie mówią, masz przynajmnej z głowy... a ja się zastanawiam ostatnio nad doszczepieniem, bo nie wiem czy ta stara szczepionka jeszcze działa
    pozdrawiam i zdróweczka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale byków nasadziłam... miało być oczywiście "a nie miałaś szczepienia w szkole" itd :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no pięknie, nie zazdroszczę absolutnie zwłaszcza tego swędzenia !!!

    Mój mąż przechodził w dorosłym wieku ospę i zgroza to była !!! Ponoć im później tym gorzej

    Szybkiego powrotu do zdrowia

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty może chodź po świecie z czerwoną wstążeczką co? Normalnie wygląda jakby ktoś na Ciebie urok rzucił. A kysz z tymi choróbskami!

    OdpowiedzUsuń
  7. A może to jakie
    morowe powietrze w nowym miejscu osiedlenia,albo jakie skażone żarełko GMO,chemią pędzone?Obserwuj ludzi wkoło,czy normalnie wyglądają,jak co,to uciekajcie lepiej do nieskażonego jeszcze tak bardzo kraju nad Wisłą .Trzymaj się Kochana,przetrwania w tej trudnej chwili życzę :c)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy mogę do Ciebie zwracać się per "moja Różyczko"?
    Współczuję swędzenia! Najgorsza zaraza!
    Zdrowiej bidulo!
    Ja to choróbsko + inne dziecięce wynalazki przerabiałam w przedszkolu. Jakaż ja byłam szczęśliwa, jak musiałam zostawać w domu! Nie cierpiałam przedszkola, ale na moje szczęście byłam dzieckiem baaardzo chorowitym ;-D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja głupia po przeczytaniu tytułu myślałam, że chodzi o kwiat :P ech
    Ja też jeszcze nie przechodziłam różyczki i nawet nie wiem czy byłam szczepiona :(
    A ty wracaj jak najszybciej do zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nas na różyczkę jeszcze nie szczepili...ale na czarną ospę -tak. :-) Różyczkę przeszłam, odrę, ospę i wszelki syf tego świata. Gratuluję różyczki... cóż za głupia nazwa....wcale sie nie wygląda jak róża....

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze to mężczyźni kobietom dają róże..a tym razem ty mężowi:) zawsze to jakaś odmiana:)) Trzymaj się kwieciście. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. po Agnieszce to nic ciekawego człowiek nie napisze ;o) to może zamiast Daisy zmień nick na Rose... zawsze to jakaś odmiana w szarej codzienności - w moim ulubionym serialu jeszcze była Hiacynta - na pewno wiesz o co chodzi :o) !

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana,
    zawsze mozesz sie cieszyc, ze to nic gorszego typu denga, trad czy inne swinstwa.
    Nie drap sie,bo zakazisz skore bakteriami i bedzie brzydko.
    Zaparze Ci herbatke....bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  14. ojoj to wspolczuje nie milo:((
    ladna nazwa jak dla choroby :D
    Trzymaj sie:))
    ja to wszystko chyba przeszlam w dziecinstwie :((

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj Bidulko!
    Uważaj na siebie. Zwróć też uwagę czy nie będą Wam puchły i bolały stawy. Tak się niestety dzieje przy różyczce w wieku dorosłym...
    Trzymajcie się i zdrowiejcie szybko.
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu mnie na czarna ospę też szczepili, ja nie z tych młokosów i znaczek mam :) ale na różyczkę też, znaczy się kiedyś robili i się zastanawiam dlatego czy to daje ochronę na całe życie w takim razie czy nie? bo chyba drastycznie wiekowo się nie różnimy...

    OdpowiedzUsuń
  17. No współczuję, marne to pocieszenie, ale powiem Ci,że ja świnkę miałam cztery razy:( Z różyczką chociaż jakieś kolorki:)
    zdrowiej szybciutko

    OdpowiedzUsuń