środa, 5 sierpnia 2009

Po powrocie

Chciałam Wam życzyć, żeby każda z Was miała swoją Ewkę. Dzięki niej przetrwałam czas przed operacją i po niej, pozbierałam się i będzie dobrze. Ewka, nie zapomnę, zobaczysz!

A teraz już bez patosu. Siedzę w chacie, szew po operacji jeszcze ciągnie, Krasnolud pracuje do późna (Bo przecież miał urlop, nie? Teraz zaległości nadrabia, niezastąpiony...). Nudno mi, głównie gram w Margonem, trochę usiłuję jakieś deku zrobić, ale bez większych sukcesów. Doprawdy, nawet nie ma nic ciekawego do napisania na blogu, heh ;-) A nie, jest ciekawostka - mianowicie w bliżej nieokreślonej przyszłości (może za miesiąc, może za pół roku) przeprowadzamy się do Southampton. Kuba dostał nową propozycję pracy i gdy złożył wymówienie, jego firma natychmiast pokochała go szalenie, obsypała złotem i zaszczytami, a także zaprosiła do centrali w Southampton właśnie. Kuba propozycję przyjął, więc w ramach tej samej firmy będzie teraz southamptończykiem, a ja razem z nim. W Southampton mieszkają obecnie Kisiele, ale nie wiem, czy ucieszą się z nas jako prawie-że-sąsiadów.

Co do deku - przed wyjazdem popełniłam taką oto misę:Z tym naczyniem to żałosna sprawa... Pluję sobie w pysk, że nie zrobiłam serwisu fotograficznego wszystkich etapów pracy - byłoby się z czego pośmiać. Najpierw była drewniana i może lepiej, żeby taka została... Niestety, lubię zgapiać, zajrzałam kiedyś do Ayadeco i chciałam zgapić jej jeżynowe deku. To nie był dobry pomysł, nawycinałam się wzorków z serwetki, przykleiłam to w ilości przeogromnej na różowawe tło i uznałam, że wygląda parszywie. Jeżynki odmoczyłam i zdarłam, misę pomalowałam na biało i przykleiłam magnolię widoczną powyżej. Symetrycznie po drugiej stronie przykleiłam mniejszą z tej samej serwetki i pomalowałam tło na czarno. Nie spodobało mi się. Mniejszą zamalowałam. Nie spodobało mi się znowu, dorysowałam ornament według wskazówek Lietdeco i pożałowałam... Zeszlifowałam ornament a tło przemalowałam na zgniłozielony, bo myślałam, że będzie lepiej. Nie było... Podjęłam się ostatniej próby - tło potapowałam na miedziano-złoto, a następnie na brunatno-czarno, tak by widać było przebłyski tego złotego. Widać, tyle że obecnie ta magnolia nie pasuje mi ani trochę... Nie mam cierpliwości, nawet nie chce mi się tego lakierować, może kiedyś ;-)

Jak się rzekło, lubię zgapiać (jak ktoś nie jest kreatywny, to podgląda innych), wczoraj od AgiB zerżnęłam jej patent ze strukturą płótna. Efekt taki sobie, lakierować będę jak mi się zechce:Jeszcze bardzo kiepskie zdjęcie butelki robionej na zamówienie Ewki:I na koniec podziękowania dla Arkadii za wyróżnienie :-) Jak kilka razy pisałam - nie umiem wyróżniać. Każdy blog w moich ulubionych ma coś istotnego dla mnie, co nie powtarza się u nikogo. Czytam wszystkie, nawet teraz, chociaż nie zostawiam komentarzy.

Arkadio, kochana jesteś, naprawdę!

10 komentarzy:

  1. Misa pełna przygód - już nie musisz nic do niej wkładać :-D
    A to tło "płócienne" fajnie się robi.
    Butla rewela!

    A Ewy zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miska nie wyglada zle, a jak ma za soba taka przeszlosc, to tym bardziej jest co podziwiac...Efekt plotna robi wrazenie. I butla fajna!
    Jednym slowem,czeka Cie przeprowadzka????

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym tą misą pokrakała 2-składnikowcem jakowymś cienkim i wypełniła spęki na złoto.
    Butle fajne :D
    Gratuluję wyróżnienia. Cieszę się, że jesteś już z mężem i gratuluję Mu awansu . Mam nadzieję, że dobrze się czujesz.
    Trzymaj się!
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cię za tę misę. Ja wymiękłabym po pierwszym etapie, no może drugim.... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Daisy - ja bardzo krótko i szybko.. pozdrawiam Cię bardzo serdcznie i dużo pozytywnej energii życzę!!
    Uściski moja droga!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mi coś nie wychodzi, rzucam w kat i często juz nie wracam do tego. Tracę serce.Podziwiam Twoją wytrwałość w jej ratowaniu. Faktycznie pokrakaj ją i będzi całkiem ładniutka. Nadasz jej szlachetnosci.
    Pozdrawiam. Wracaj do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdaje się,że podobnie dekupażujemy. Polega to głównie na zdzieraniu,myciu,przemalowywaniu ,myciu,zdzieraniu.... Hehe. Ale super Ci wyszło. Mnie się ta misa podoba taka jak jest.
    Mam nadzieję,że przeprowadzka na zdecydowanie lepsze będzie. Bez tych atrakcji sprzętowych i innych takich. Ściskam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wytrwała jesteś!
    Ja po 2 próbie bym ciepnęła misę w kąt albo w ogień oczyszczający;)
    Natomiast butelczyny zacne, a winogroniasta najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana Daisy,cieszę się,że wróciłaś,"dochodź do siebie" powoli i spokojnie.Talerz najpierw był drewniany,a teraz jest piękny i klimatyczny,nie przyglądaj mu się zbyt a też Ci się spodoba i zawsze patrz na wszystko z pewnego dystansu.Butle tyz pikne.Pozdrawiam :c)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ups ,to misa ,nie talerz ,sorry :c)

    OdpowiedzUsuń